Jak wygląda droga do porady lekarskiej w przychodni NFZ

Wizyty w przychodni rejonowej nierzadko przypominają istny koszmar. Trzeba mieć końskie zdrowie, aby przez to przebrnąć. O tym jak pacjenci są tam traktowani krążą legendy. Pierwszą czynnością, którą musi wykonać każdy, kto chce pojawiać się w tej przychodni to rejestracja do lekarza. Jeszcze do niedawna przy rejestracji trzeba było wykonać absurdalną czynność, jaką jest przedstawienie zaświadczenia, że jest się ubezpieczonym. Pacjenci zarejestrowani w urzędzie pracy bądź pracujący na umowę zlecenie musieli biec do urzędu bądź do zakładu pracy po świstek świadczący o tym, że są ubezpieczeni. Takie absurdalny wymóg sprawiał, że człowiek musiał przewidzieć z góry, że będzie chory albo z wysoką gorączkę biec po zaświadczenie. Na szczęście ktoś mądry w końcu wykorzystał najnowszą technikę i stworzył bazę danych, gdzie rejestratorka sprawdza czy pacjent jest ubezpieczony czy nie. W rejestracji najlepiej wstawić się z samego rana i to osobiście. Po odstaniu często okazuje się, że do najlepszego lekarza nie ma już numerków. Tylko niektóre przychodnie, szczególnie te nowoczesne i w dużych miastach pozwalają zarejestrować się telefonicznie, a nawet internetowo. Po rejestracji trzeba udać się do domu i znów przyjść na umówioną wizytę. Okazuje się zatem, że droga do porady lekarskiej to droga przez prawdziwą mękę.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.